Pracuję ze zwierzętami od ponad czterech lat i ten rozdział w moim życiu wreszcie dobiega końca. Patrząc wstecz na lata, w tej karierze było więcej wzlotów niż upadków. Zabawne jest to, że nigdy nie siedziałem, aby pracować wyłącznie w przemyśle zwierzęcym tak długo, jak robiłem, stało się to tylko pewnego lata.
Rozpaczliwie potrzebowałem pracy, która pomogłaby zapłacić za moje mieszkanie na studiach - za które nadal byłem obciążany latem - i w mojej okolicy było dostępne stanowisko w hodowli. Więc zaryzykowałem z powodu pieniędzy i miłości do zwierząt.
Nie wiedziałem, że ta praca będzie dla mnie zbawicielem podczas jednego z najtrudniejszych lat w moim życiu. Ten artykuł byłby dość długi z niekończącymi się historiami, o których mógłbym pisać, ale te wybrane historie to tylko niektóre z niewielu, które wyróżniały mnie na przestrzeni lat.
Kiedy klient był zdenerwowany, postępowałem zgodnie z jej instrukcjami
W tej pierwszej historii pracowałem jako wykonawca od ponad roku i miałem (a przynajmniej tak myślałem) świetne relacje robocze z tym konkretnym klientem. Ta klientka ma konkretne instrukcje dla swojego psa, takie jak może pozostać poza swoim pokojem dla psa tylko wtedy, gdy zrobiła cały swój nocnik, a to obejmuje kupę i sikanie.
Nadal, śledzisz? Cóż, kiedyś był to bardzo gorący letni dzień w Gruzji, a pies chciał tylko sikać. Ma sens, bo jest tak gorąco, a ona ledwo jadła jedzenie, więc się tego spodziewałem. Zgodnie z instrukcjami klienta, gdyby Macie nie wykonała WSZYSTKICH spraw nocnika, nie mogła zostać na górze.
T@@ ego dnia miałem z nią trzy wizyty, a podczas drugiej wizyty nadal nie kupała. Dokładnie sprawdziłem instrukcje i zadzwoniłem do mojego szefa, aby poinformować ją, ponieważ naprawdę nie chciałem umieścić Macie z powrotem do jej pokoju dla psów, uwielbia być na górze z dużymi wykuszowymi oknami i telewizorem.
Mój szef zapewnił mnie, że jeśli takie są instrukcje, to muszę ich przestrzegać. Do 30 minut później otrzymuję wiadomość na naszym portalu dla zwierząt domowych, z klientem w zasadzie krzyczy na mnie za włożenie Macie z powrotem do jej pokoju. To było okropne, tak źle, że moi współpracownicy zaczęli dzwonić do mojego szefa, aby stanął w obronie mnie i zapewniał ją, że to, co zrobiłem, było słuszne i dokładnie to, co klient stwier dził w swoich notatkach.
W ciągu półtorej godziny cały problem został rozwiązany, a klient przeprosił za tak ostro mnie krytykował. Zdała sobie sprawę, że podążam tylko za tym, co mi powiedziano, i odebrała wszystko, co powiedziała.
Po tym doświadczeniu zdałem sobie sprawę, bez względu na to, jak wspaniałe relacje zawodowe masz z klientem, pod koniec dnia nie są twoimi przyjaciółmi. Wszystko może pójść nie tak w jednej chwili i na pewno zostaniesz obwiniony tak, jak to było podczas twojej opieki.
Moje pierwsze ugryzienie psa
Byłem ugryziony tylko dwa razy w mojej krótkiej karierze i ta historia jest moim pierwszym doświadczeniem. Wyprowadziłem reaktywnego psa na jego wieczorny spacer. Nazywał się Lucky i miał najsłodsze, lekko miękkie uszy. Przeszliśmy tą trasą tysiąc razy, zwykle mniej więcej w tym samym czasie. Był jednym z moich ulubionych chodzenia, ponieważ utrzymywaliśmy świetne tempo i ledwo się zatrzymał, z wyjątkiem nocnika.
Podczas tego nocnego spaceru byliśmy 10 minut od jego miejsca i nagle Lucky znalazł stary stożek lodów i wrzucił go do ust. Moim pierwszym instynktem było szybkie włożyć rękę do jego ust i spróbować ją wyjąć. Błędna odpowiedź, bo zamknął szczękę, więc nie mogłem jej znieść!
Szyb@@ ko zdałem sobie sprawę, że Lucky nie pozwoli mi wyjąć tego brudnego stożka z jego ust, więc pozwoliłem mu go mieć. To była zdecydowanie moja najlepsza lekcja tego, czego nie robić, gdy masz zdeterminowanego psa. Teraz pies nie był złośliwy ani nic innego, byłem tylko głupim spacerowiczem, który położył ręce tam, gdzie nie należało.
Drugi raz to urok
Innym razem ugryzł mnie pies, kiedy pracowałem w mojej ostatniej pracy w hodowli. W naszym wewnętrznym długopisu mieliśmy psa, którego zwykle używamy dla starszych lub dużych psów, które nie zmieszczą się w zwykłych budach. Był Wielkim Pirenejem - pięknym psem - i jednym z najsłodszych, delikatnych gigantów, jakich kiedykolwiek widziałeś. Wokół tego długopisu znajdowało się białe ogrodzenie, a większość psów ma tendencję do wkładania łap w małe szczeliny i zwykle może się z niego wydostać, tego dnia tak się nie stało.
Więc poszedłem spróbować wyrzucić łapy tego psa z małych szczelin ogrodzenia, ale im bardziej próbowałem się popchnąć, tym bardziej się opierał. Doszło do tego, że im większy nacisk kładłem na jego łapy, instynktownie ugryzł mnie w dłoń. Kiedy mówię „ugryź”, zrobiono to w odpowiedzi na to, że wywołałem trochę bólu, co jest zrozumiałe.
Ugryzł tak bardzo, że złamał skórę i zaczął trochę krwawić, nic strasznie złego, tylko coś, co będzie wymagało małego bandaża. Kiedy się odsunąłem, sam wyciągnął łapę! Po kilku minutach wezwania wróciłem, aby sprawdzić psa, a moi współpracownicy powiedzieli mi, że postawił sobie przerwę. Lol!
Pies czuł się tak źle, że sprawił mi ból, że chętnie postawił się w kącie. Limit czasu, jeśli chcesz. Poszedłem pocieszyć i dać mu znać, że wszystko w porządku. Takie chwile sprawiły, że doceniłem, jak wrażliwe mogą być niektóre zwierzęta, zwłaszcza gdy nie oznaczają żadnej szkody.
Jedno z najstraszniejszych doświadczeń w mojej karierze
Leo był amerykańskim mastifem i najdelikatniejszym dużym psem, jakiego kiedykolwiek spotkasz. Z tym wprowadzeniem zrozumiesz, dlaczego ta historia jest taka szalona.
Leo był około 130-funtowym mastifem i najwyraźniej „mały” jak na swoją rasę. Pewnego dnia byliśmy w środku naszej zwykłej rutyny chodzenia i nagle widzi tego drugiego psa i po prostu zamarza. Teraz Leo jest bardzo przyjaznym psem i za każdym razem, gdy pojawia się inny pies, chce się przywitać. Ale pamiętaj, ma 130 funtów, więc większość ludzi natychmiast czuwała się wokół niego.
Leo zamarł i nagle rzucił się w stronę drugiego psa. Nadal trzymałem jego smycz, a sekundę później prawie wciągnięto mnie po trawie. Natychmiast podskoczyłem, aby powstrzymać go przed pójściem za tym psem, którego z jakiegoś powodu nie lubił.
Biedna właścicielka umieściła się między psami, a ja pobiegłem złapać jego obrożę i odciągnąć go. Trzęsłem się i wydawało, że ona też była wstrząśnięta. Udało mi się go wyrwać bez żadnych szkód wyrządzonych poza moim biednym sercem, które biegało jak szalone! W końcu zabrałem nas do domu, a Leo po prostu się uśmiechał, jakby nic się nigdy nie wydarzyło!
Cała męka mnie przerażała, ponieważ nie byłem przyzwyczajony do tego, jak Leo zachowuje się w ten sposób, ale byłem przekonany, że coś jest nie tak z tym psem, co mu się nie podobało. Nigdy nie reagował na inne psy, które spotkaliśmy w przeszłości i nigdy nie zrobił tego po tym incydencie. To chyba jedna z najstraszniejszych rzeczy, które przydarzyły mi się podczas pracy z psami.
Praca ze zwierzętami to doświadczenie, które zawsze będę kochać. Byli tam, aby mnie pocieszyć, kiedy straciłem mojego pierwszego psa Precious, i do dziś jestem przekonany, że wyczuli mój smutek i pocieszyli mnie jedynym sposobem, w jaki potrafią zwierzęta.
Jeśli kiedykolwiek będziesz miał okazję do pracy lub wolontariatu ze zwierzętami, skorzystaj z tej szansy, nie pożałujesz. Sprawiają, że życie jest tak satysfakcjonujące i proszą tylko o bezwarunkowe pokochanie ich.
Doceniam, jak podchodziłeś do incydentów z ugryzieniami z wyrozumiałością, a nie z obwinianiem. Zwierzęta zwykle mają dobre powody, dla których tak postępują.
Odświeżające jest czytanie szczerych historii o opiece nad zwierzętami, które zawierają również trudne momenty. Większość ludzi udostępnia tylko urocze rzeczy.
Podoba mi się, że ten artykuł pokazuje zarówno wyzwania, jak i nagrody związane z pracą ze zwierzętami. To nie tylko słodkie szczeniaczki i przytulanie kociąt.
Właściwie nie zgadzam się z tym, że nie powinno się przyjaźnić z klientami. Nawiązałam kilka trwałych przyjaźni dzięki opiece nad zwierzętami. Po prostu potrzebujesz dobrych granic.
Pracowałam jako opiekunka zwierząt w czasie studiów i to naprawdę idealna praca dla studenta. Elastyczne godziny i futrzani przyjaciele są lepsze niż praca w handlu!
Interesujące, że Leo nigdy nie reagował w ten sposób na inne psy wcześniej ani później. Może ten drugi pies był agresywny w jakiś sposób, którego my, ludzie, nie mogliśmy wykryć?
Jako technik weterynarii zawsze mówię ludziom, żeby nigdy nie wkładać rąk w pobliże pyska psa, kiedy coś ma. Sytuacja z lodem mogła być o wiele gorsza!
Fragment o psie rasy Owczarek Pirenejski, który sam wymierza sobie karę, jest absolutnie uroczy. Psy są tak inteligentne emocjonalnie, to mnie zadziwia.
Ta historia z Mastifem przyprawiła mnie o dreszcze! 60 kilogramów to nie żart, kiedy postanowią się rzucić. Cieszę się, że wszystko dobrze się skończyło.
Całkowicie rozumiem sytuację z klientem! Bez względu na to, jak uważnie przestrzegasz instrukcji, niektórzy właściciele zwierząt mogą być naprawdę wymagający. Miałam podobne doświadczenia w czasach, gdy zajmowałam się zwierzętami.