Sign up to see more
SignupAlready a member?
LoginBy continuing, you agree to Sociomix's Terms of Service, Privacy Policy
By continuing, you agree to Sociomix's Terms of Service, Privacy Policy
Czy rok 2021 będzie katastrofą? Choroby, zawirowania polityczne, niepewność gospodarcza, blokady, plotki o wojnie, strzelaninie, CO2, zmianie klimatu — co dalej?
Czy katastrofa jest nieunikniona? Czy jest coś, co możemy zrobić, aby temu zapobiec?
Łatwo jest nam jako ludziom skupić się na zewnętrznych - zewnętrznych problemach i rozwiązaniach zewnętrznych. Jeśli mam ból głowy, myślę: „Mam problem. Muszę wziąć pigułkę, żeby to rozwiązać”.
Ból głowy postrzegam jako problem, wroga, jako coś oddzielnego ode mnie. Następnie, po zeksternalizowaniu problemu, szukam zewnętrznego rozwiązania dla niego. Mogę wziąć Tylenol, aby złagodzić objawy.
Pomoże to przez chwilę nie odczuwać bólu, ale jeśli biorę Tylenol w kółko za każdym razem, gdy mam ból głowy, w końcu przestanie działać. Będę musiał przejść na silniejszy lek.
Nawet z tym nowym lekiem cykl się powtórzy. Po pewnym czasie przestanie działać. Eksternalizując problem i próbując go rozwiązać w izolacji, ostatecznie go zaostrzę. W końcu stworzę więcej problemów niż miałem na początku.
Ten dziwny wzór wydaje się pojawiać w wielu obszarach. Jednym z oczywistych przykładów są antybiotyki.
Próbując „rozwiązać problem” złych bakterii, wynaleźliśmy antybiotyki. Używając ich wielokrotnie przez długi czas, stworzyliśmy sytuację, w której już nie działają.
Poza tym pojawiły się nowe pasma bakterii, które są odporne na antybiotyki. A nasze ciała, osłabione przez wiele lat przyjmowania antybiotyków, nie mają zdolności do zwalczania nowych bakterii.
To, czego się opierasz, utrzymuje się. Kiedy „toczę wojnę” z bólem głowy, podzieliłem się na dwie części. Tworzę dychotomię między mną a bólem głowy, który musi zostać wytępiony. Stworzyłem separację i próbuję rozwiązać „problem”, jakby nie był częścią mnie.
Co jeśli „problem” jest częścią mnie? Zbadajmy tę dziwną korelację między wewnętrznym a zewnętrznym w historii proroka Johana.
Co jeśli „problem” jest częścią mnie? Co jeśli poprzez eksternalizację i traktowanie go jako wroga wzmocnię same korzenie tego, co próbuję eksterminować?
Starożytni widzieli ścisłą korelację między zewnętrznym a wewnętrznym. W księdze proroka Jonasza asyryjskie miasto Niniwa miało zostać zniszczone przez nieuchronną katastrofę.
Po tym, jak Jonasz ostrzegł Niniewitów o zbliżającej się zagładzie, król i wszyscy mieszkańcy miasta doświadczyli głębokiej metanoi, zwrotu. Widzieli problem jako część siebie. Widzieli korelację między ich stanem wewnętrznym a „okolicznościami zewnętrznymi”.
A rezultatem tej „wewnętrznej zmiany” była „zmiana zewnętrzna”. Zbliżająca się zagłada się nie wydarzyła. Zostali oszczędzeni. Jonasz musiał być nieświadomy tej ważnej korelacji między tym, co wewnętrzne i zewnętrzne — myślał, że katastrofa i tak musi nadejść na Niniwę.
Więc co jest najpilniejsze, aby uratować naszą planetę, która według apostoła Pawła jęczy? Musimy zdać sobie sprawę, że zewnętrzne katastrofy są odzwierciedleniem naszego własnego stanu wewnętrznego.
Apostoł Paweł mówi, że całe stworzenie jęczy i wskazuje, że istnieje korelacja między naszym stanem wewnętrznym a stanem otaczającego nas świata:
Stworzenie bowiem z niecierpliwością oczekuje objawienia dzieci Bożych... samo stworzenie byłoby również uwolnione od zepsucia niewoli, aby dzielić się chwalebną wolnością dzieci Bożych.
Wydaje się to sugerować ścisły związek między naszym stanem wewnętrznym a sposobem, w jaki jest świat. Mianowicie, że rozpadanie się stworzenia jest odwrócone przez naszą wewnętrzną przemianę. Jak wewnątrz, tak i bez.
Jeśli to, co postrzegam jako problem zewnętrzny, jest faktycznie częścią mnie, a nie czymś, z czym muszę walczyć, jedyną alternatywą jest zmiana siebie. Kiedy skupiam się od rozwiązywania problemów zewnętrznych na zmianę jedynej rzeczy, którą mogę zmienić - mnie tu i teraz - w końcu świat zewnętrzny dostosowuje się do mojego wewnętrznego stanu.
Ta ścisła korelacja między światem wewnętrznym i zewnętrznym jest dalej zilustrowana przez starożytne proroctwo znalezione w Księdze Rodzaju.
Księga Rodzaju mówi, że ziemia została przeklęta z powodu Adama. Tak jak klątwa pojawiła się w wyniku odwrócenia się Adama od Boga, tak można ją cofnąć, gdy zawrócimy się tutaj właśnie teraz. Tak jak wewnętrzny stan Adama spowodował, że na ziemi wyrosły ciernie i osty, tak nasza świadoma więź z Bogiem może uwolnić stworzenie od jego niewoli.
Moc przesunięcia uwagi jest głęboką tajemnicą. Na przykład, czy istnieje jakiś widoczny związek między spojrzeniem na brązowego węża, którego Mojżesz podniósł na pustyni, a ocaleniem przed jadowitymi wężami? Nie, o czym mogłabym myśleć.
Mojżesz więc zrobił węża z brązu i przymocował go do słupa. Wtedy każdy, kto został ugryziony przez węża, mógł spojrzeć na węża z brązu i zostać uzdrowiony!” Liczby 21:9.
Ta historia jest potężną ilustracją tego, co dzieje się, gdy celowo odwracamy naszą uwagę od naszych zewnętrznych problemów.
Nie ma widocznego zewnętrznego związku między nie patrzeniem na węże poniżej a uzdrowieniem. A jednak, to się stało.
Izraelici przesunęli swoje skupienie z węży — widocznego problemu poniżej — na znak naszej więzi z Bogiem i zostali zbawieni!
Im bardziej patrzymy na widoczne węże u naszych stóp, tym bardziej jesteśmy ugryzieni. Podobnie jak Herkules walczący z Hydrą Lerneańską, odcinamy jedną głowę tylko po to, by znaleźć dwie kolejne w tym samym miejscu. Musimy odwrócić wzrok. Przesuń ostrość na górę.
To przerażające. Nadal widzimy węże syczące u naszych stóp i myślimy: „Jak na świecie będziemy zbawieni?” Jaki jest związek między odwróceniem wzroku a ratowaniem? Nie ma żadnego widocznego. Istnieje tylko wewnętrzne połączenie oparte na zaufaniu.
Hydra chce naszej uwagi. W rzeczywistości jest tworzony i karmiony naszą uwagą. Wie, że im bardziej patrzymy w dół, tym bardziej może nas ugryźć. Im więcej głów siekamy, tym więcej głów rośnie. Ale w momencie, gdy odwrócimy wzrok, słabnie. Podobnie jak ego, zostaje opróżniony, gdy jest ignorowany.
Jest jeszcze jedna dobrze znana historia, w której odsunięcie uwagi od widocznych problemów doprowadziło do zmiany okoliczności zewnętrznych.
Historia chodzenia Piotra po wodzie jest potężnym symbolem. Kiedy Peter zaczął patrzeć na fale, zaczął tonąć. W momencie, gdy skupiamy się na problemach zewnętrznych, zaczynamy tonąć w naszych problemach. Tak trudno uwierzyć, że szalejące elementy ustąpią same, jeśli nie poświęcę im żadnej uwagi, ale zrobią to.
„A kiedy weszli do łodzi, wiatr ucichł”. Mt 14:32
Niezależnie od tego, czy są to globalne pandemie, polityczne zawirowania, niepewność gospodarcza, blokady, plotki o wojnie, strzelaninie, CO2 czy globalnym ociepleniu — jeśli skupimy się na rozwiązaniu problemu zewnętrznego, pogorszymy go.
Jeśli odwrócimy wzrok od węży i ponownie skupimy się na łączeniu się z Bogiem tu i teraz, wszystkie te problemy w końcu znikną. Nadchodząca katastrofa zostanie uniknięta. Wewnętrzna metanoja znosi klątwę. Jak wewnątrz, tak i bez.
Jaka jest najpilniejsza rzecz, aby uratować naszą planetę? Przenieś naszą uwagę od problemów zewnętrznych na zmianę naszego wewnętrznego stanu.
Od nas zależy, co wydarzy się w 2021 roku. Jeśli będziemy nadal szukać pigułki na ból głowy, możemy otrzymać chwilową ulgę, ale wpuszczymy cały legion innych demonów. Jeśli odpuścimy, zaufamy i odpoczywamy — zniknie to samo.
„Odwracanie się i odpoczynek jest twoim zbawieniem, w ciszy i zaufaniu twoja siła.” Izajasza 30:15.
To może być brakujący element w naszych działaniach na rzecz ochrony środowiska.
Nigdy wcześniej nie zastanawiałem się, jak nasz stan wewnętrzny wpływa na nasze środowisko.
To podejście mogłoby uzupełnić nasze obecne wysiłki na rzecz ochrony środowiska.
Zaczynam dostrzegać, jak nasz stan wewnętrzny wpływa na nasze zewnętrzne środowisko.
Artykuł pokazuje, jak nasz sposób myślenia wpływa na naszą zdolność do znajdowania rozwiązań.
Może potrzebujemy zarówno duchowego, jak i praktycznego podejścia, aby uratować naszą planetę.
Paralela między osobistym a planetarnym uzdrowieniem jest fascynująca.
Moje doświadczenie w pracy na rzecz ochrony przyrody zaskakująco dobrze wspiera tę perspektywę.
Wydaje się, że jest tu mądrość, której brakuje w naszych obecnych podejściach.
To mogłoby zrewolucjonizować nasze podejście do zrównoważonego rozwoju.
Idea wewnętrznej transformacji prowadzącej do zewnętrznej zmiany jest potężna.
Zastanawiam się, jak to podejście sprawdziłoby się w kontekście obecnej polityki środowiskowej.
Ten artykuł naprawdę skłonił mnie do przemyślenia mojej roli zarówno w problemach, jak i rozwiązaniach.
Interesująca perspektywa, ale nadal potrzebujemy konkretnych planów działania.
Nasze obecne rozwiązania nie działają. Może nadszedł czas na inne podejście.
Połączenie między zdrowiem osobistym a zdrowiem planety jest naprawdę głębokie.
Jestem sceptyczny, ale zaintrygowany. Może naprawdę musimy całkowicie przemyśleć nasze podejście.
Zastanawiam się, na ile nasz kryzys klimatyczny jest odzwierciedleniem naszego wewnętrznego stanu.
Ten artykuł podważa cały mój sposób myślenia o problemach środowiskowych.
To daje mi nadzieję, że możemy naprawdę coś zmienić, jeśli zmienimy nasze podejście.
Potrzebujemy zarówno wewnętrznej transformacji, jak i praktycznych działań. To nie jest albo/albo.
Historia o wężu naprawdę ilustruje, jak skupianie się na problemach może je pogorszyć.
Nie jestem pewien co do aspektów religijnych, ale główne przesłanie o zmianie zaczynającej się wewnątrz ma sens.
Widziałem, jak to działa w mojej społeczności. Kiedy zmieniliśmy nasze podejście, pojawiły się rozwiązania.
To przypomina mi fizykę kwantową. Obserwator wpływa na obserwowanego.
Ten artykuł sprawia, że zastanawiam się, czy nie jestem częścią problemu, zawsze szukając zewnętrznych rozwiązań.
Nie mogę przestać myśleć o tym, jak to odnosi się do naszych obecnych podziałów politycznych.
Im więcej o tym myślę, tym bardziej widzę ten wzorzec w swoim życiu i w społeczeństwie.
Interesujące pomysły, ale potrzebujemy zarówno pracy wewnętrznej, jak i zewnętrznych działań, aby stworzyć prawdziwą zmianę.
Ta perspektywa mogłaby nam pomóc w bardziej efektywnym podejściu do rozwiązań dotyczących zmian klimatycznych.
Uwielbiam, jak to łączy osobistą transformację ze zmianami globalnymi. Często zapominamy, że są ze sobą powiązane.
Biblijne odniesienia są interesujące, ale co z ludźmi z innych środowisk religijnych?
Pracuję w służbie zdrowia i widzę ten wzorzec cały czas. Leczymy objawy zamiast przyczyn źródłowych.
Czasami najprostsze rozwiązania są najtrudniejsze do zaakceptowania. Może za bardzo komplikujemy nasze problemy.
Artykuł nie mówi, żeby ignorować problemy, ale żeby podchodzić do nich inaczej. Myślę, że to cenne.
A co z bezpośrednimi zagrożeniami, takimi jak podnoszący się poziom mórz? Nie możemy ich po prostu odmedytować.
Uderza mnie, jak to odnosi się do mojego życia osobistego, ale przeniesienie tego na problemy globalne wydaje się trudne.
Metafora z Hydrą jest trafna. Im bardziej walczymy z niektórymi problemami, tym większe się wydają.
Wydaje się, że to lekceważy realne obawy dotyczące środowiska, czyniąc z nich wyłącznie kwestie duchowe.
Właściwie doświadczyłem tego w swoim życiu. Kiedy zmieniłem perspektywę, moje problemy stały się łatwiejsze do rozwiązania.
Korelacja między stanem wewnętrznym a światem zewnętrznym jest interesująca, ale potrzebuję bardziej konkretnych dowodów.
Całkowicie zgadzam się co do przykładu z antybiotykami. Tworzymy większe problemy, próbując znaleźć szybkie rozwiązania.
To przypomina mi efekt motyla. Małe wewnętrzne zmiany mogą mieć ogromny wpływ zewnętrzny.
Artykuł porusza dobre kwestie dotyczące naszej tendencji do eksternalizacji problemów, ale nadal potrzebujemy praktycznych rozwiązań.
Pracuję w naukach o środowisku i chociaż nastawienie ma znaczenie, potrzebujemy natychmiastowych działań w sprawie emisji CO2.
Czy ktoś jeszcze zauważył, jak to łączy się z nowoczesnymi praktykami uważności? To już nie tylko starożytna mądrość.
Analogia z bólem głowy naprawdę dała mi do myślenia, jak podchodzę do problemów w swoim życiu. Może zbyt szybko szukam szybkich rozwiązań.
Chociaż doceniam aspekt duchowy, nie możemy ignorować naukowej rzeczywistości naszego kryzysu środowiskowego.
Porównanie z historią Jonasza jest naprawdę mocne. Pokazuje, jak wewnętrzna zmiana może prowadzić do uniknięcia katastrofy.
Właściwie uważam, że artykuł trafnie zauważa, jak nasz zbiorowy sposób myślenia wpływa na nasze podejście do rozwiązywania problemów.
To wydaje się trochę zbyt uproszczone. Zmiany klimatyczne nie znikną tylko dlatego, że będziemy więcej medytować.
Analogia z Piotrem idącym po wodzie naprawdę do mnie przemówiła. Czasami tak bardzo angażujemy się w nasze problemy, że je pogarszamy.
Zgadzam się, że wewnętrzna zmiana jest ważna, ale czy nie powinniśmy robić obu rzeczy? Pracować nad sobą, jednocześnie podejmując praktyczne kroki, aby uratować planetę?
Przykład z antybiotykami naprawdę do mnie trafił. Widziałem na własne oczy, jak nadużywanie sprawiło, że stały się mniej skuteczne w mojej własnej rodzinie.
Interesująca perspektywa, ale nie jestem przekonany, że samo przesunięcie naszej uwagi rozwiąże rzeczywiste problemy środowiskowe. Potrzebujemy również konkretnych działań.
Uważam za fascynujące, jak artykuł rysuje paralale między osobistymi problemami zdrowotnymi a globalnymi problemami. Nigdy wcześniej o tym tak nie myślałem.