Sign up to see more
SignupAlready a member?
LoginBy continuing, you agree to Sociomix's Terms of Service, Privacy Policy
By continuing, you agree to Sociomix's Terms of Service, Privacy Policy
Scott Douglas Jacobsen: Dziękujemy za dzisiejszą obecność tutaj, pani Sorensen, skupimy się, jak została pani poinformowana i wyraziła zgodę, na małżeństwie w tej serii. Niektórzy mogą traktować to jako radę małżeństwa. Inni mogą traktować to jako dyskusję na temat małżeństwa między młodym mężczyzną a dwiema żonatymi osobami.
Nadal, inni formułują to jako zabawną małą pogawędkę z różnymi poglądami na małżeństwo. Aby przejść do krótkiego, piszę teraz do magazynu ślubnego. Żartuję o sobie jako „Guy-in-Residence” (także „Kanadyjczyk w rezydencji”). Zespół pisarzy jest silny.
Jesteście małżeństwem od jakiegoś czasu. Tytuł tej serii to „Niezmierzalny geniusz i nieskończony klejnot”. Wiele z najlepszych umysłów w historii filozofii zmarło samotnie. Da Vinci zmarł jako kawaler; Hypatia zmarł jako kawaler; Mencken zmarł jako kawaler; Newton zmarł jako kawaler; Sidis zmarł jako kawaler; Turing zmarł kawalerem; Da Vinci miał zabawną linię na temat małżeństwa: „Małżeństwo jest jak włożenie ręki do torby węży w nadziei, że wyciągniesz wę gorza”.
Oczywiście, niepowtarzalny Sokrates powiedział: „Za wszelką cenę wyjdź za mąż. Jeśli zdobędziesz dobrą żonę, staniesz się szczęśliwy; jeśli dostaniesz złą, staniesz się filozofem. Małżeństwo to ważny temat, zawsze był kluczowym tematem. Jeśli ktoś temu zaprzecza, po prostu nie zwraca uwagi na bieżące sprawy, historię lub własne życie.
Większość ludzi uważa małżeństwo (lub wspólne życie) i posiadanie dzieci za jedną z najważniejszych części życia. Według Pew Research, są to powody uważane za ważne dla małżeństwa: 88% mówi o miłości. 81% twierdzi za zobowiązanie na całe życie. 76% mówi o towarzystwie. 49% mówi o posiadaniu dzieci. 30% mówi o związku uznanym podczas ceremonii religijnej. 28% mówi o stabilności finansowej. 23% mówi o prawnych prawach i korzyściach. Stereotypowo, w kulturze północnoamerykańskiej, zakładam inne kultury.
Mężczyźni są bardziej bierni w stosunku do małżeństw i ślubów; kobiety są bardziej proaktywne w odniesieniu do małżeństw i ślubów. Jedna z moich kolegów, kobieta, żartowała: „Chłopaki muszą się tylko oświadczyć, a potem się pojawić”. W rzeczywistości więcej niż jedna kobieta utrzymywała ten pogląd w swego rodzaju źle ukrytej jokularnej szyderce.
Jak otworzył Mencken w In Defense of Women: Kobiety mężczyzny, niezależnie od ich zewnętrznego szacunku dla jego zasług i autorytetu, zawsze traktują go potajemnie jak tyłek i z czymś podobnym do litości. Jego najśmielsze powiedzenia i czyny rzadko ich oszukują; widzą prawdziwego człowieka w środku i znają go jako płytkiego i żałosnego faceta.
Być może w tym fakcie leży jeden z najlepszych dowodów kobiecej inteligencji lub, jak mówi to powszechne zdanie, kobieca intuicja. Znakiem tej tzw. intuicji jest po prostu ostre i dokładne postrzeganie rzeczywistości, nawykowa odporność na emocjonalne zaklęcie, nieustająca zdolność do wyraźnego rozróżniania wyglądu od substancji.
Wygląd w normalnym kręgu rodzinnym to bohater, magnifico, półbóg. Substancja jest słabym bankiem montażowym... Żona mężczyzny nie pracuje pod takim naiwnym szaleństwem. Może zazdrościć mężowi, co prawda, pewnego jego bardziej kojących prerogatyw i sentymentalności.
Może zazdrościć mu jego męskiej swobody przemieszczania się i zajmowania, jego nieprzeniknionego samozadowolenia, jego chłopskiej radości z drobnych wad, jego zdolności do ukrywania surowego oblicza rzeczywistości za płaszczem romantyzmu, jego ogólnej niewinności i dziecinności.
Ale nigdy nie zazdrości mu jego potomnego ego; nigdy nie zazdrości mu jego tandetnej i niedorzecznej duszy. To sprytne postrzeganie męskiego bombardowania i wymyślania, to ostre rozumienie człowieka jako wiecznego tragicznego komika, leży u podstaw tej współczującej ironii, która krąży pod nazwą instynktu macierzyńskiego. Kobieta pragnie matce mężczyzny tylko dlatego, że widzi jego bezradność, potrzebę przyjaznego środowiska, jego wzruszające złudzenie.
Jest tu wiele do rozpakowania. Dlaczego więc nie rozpakować się z ludźmi bardziej doświadczonymi w tym przedsięwzięciu niż ja? Dla tych, którzy nie wiedzą, Christian, dr Sorensen, jest najwyżej ocenianym strzelcem testów inteligencji głównego nurtu w World Genius Directory z deklarowanym i certyfikowanym ilorazem inteligencji 185+ SD 15 na WAIS-R.
Dla niektórych ma to duże znaczenie, podczas gdy wcale nie dla innych, z różnych powodów - całkowicie sprawiedliwe. Określam go tutaj jako „niewymiernego geniusza”. Pani Sorensen jest oczywiście jego żoną. Jest najmądrzejszą osobą, którą zna dr Sorensen. Ktoś, kogo mam na dobrym autorytecie, jest kamieniem z Korony Bożej. Określiłem to jako „Nieskończony klejnot”.
To wyjaśnia tytuł serii wybranej przez dr Sorensena spośród kilku zaproponowanych przeze mnie doktorowi Sorensenowi. Dr Sorensen i ja pisaliśmy na wiele tematów. To była tylko kwestia czasu, zanim przejdziemy do tematu małżeństwa.
Kogo lepiej niż pan i pani Sorensen omówić ten kierunek myślenia? Najpierw rzeczy osobiste, wystarczy dać tyle, ile chcesz. Jak się poznaliście?
Pan Christian Sorensen i pani Sorensen: Spotkaliśmy się przypadkiem, można powiedzieć, czymś boskim, ponieważ pewnego dnia po prostu przekroczyliśmy nasze losy, w synagodze, której żaden z nas nie odwiedzał.
Anegdotą, która do tej pory nas porusza i zaskakuje, było to, że kiedyś wcześniej Christian poszedł do tej samej synagogi do Purim, a ponieważ zapomniał o swojej kipie, rabin otworzył wizytówkę muzeum, aby mu ją pożyczyć.
Im@@ ponujące jest to, że wewnątrz tej kipy było napisane imię mojego dziadka ze strony matki Z „L”, o czym zdaliśmy sobie sprawę, długo po tym, jak się spotkaliśmy, kiedyś ten chrześcijanin zapytał mnie o moje drugie nazwisko. W rzeczywistości nie tylko był z niego, ale także, był to kipa, ich chuppa i szczęśliwe małżeństwo.
Jacobsen: Jaka była ceremonia małżeńska dla was dwojga?
Pan Sorensen i pani Sorensen: Pobraliśmy się, podczas prywatnej ceremonii, pod gwiazdami i chuppah, na pięknej i ekskluzywnej plaży, z widokiem na morze.
Jacobsen: Ile lat jesteście małżeństwem? Co uważasz za najważniejszy moment lub zmienną w uświadomieniu sobie, że ta osoba była zdolna na dłuższą metę?
Pan Sorensen: Ze względów kabalistycznych istnieją słowa, których nie zamierzam wymawiać, aby nie przeeksponować mojej żony. Jeśli chodzi o to pytanie, jesteśmy małżeństwem od prawie dekady, a jeśli chodzi o moją żonę, zdałem sobie sprawę, o czym wcześniej nigdy nie mogłem dać świadectwa, kiedy będąc razem, po raz pierwszy, zapytała mnie, czym ja jestem dla ciebie? Nie wahając się ani sekundy, odpowiedziałem: „Moja żona”.
Pani Sorensen: Od pierwszego dnia, kiedy go zobaczyłem, wiedziałem, że nasze życie będzie razem na zawsze. Jest to coś, co odczuwa się w duszy i racjonalnie trudno to wyjaśnić, ponieważ moim zdaniem dla każdej osoby, przed urodzeniem, Bóg zarezerwował jej kogoś wyjątkowego, aby dzielić swoje życie i być jednością.
W tym sensie uważam się za szczęśliwego, że mam u boku męża o niewymiernej inteligencji, który jest po prostu złożony, z którego mam szczęście uczyć się nowych rzeczy każdego dnia i który jest najwspanialszym człowiekiem. Znalezienie takiego człowieka byłoby równie trudne, jak znalezienie osoby z jego inteligencją.
Jacobsen: Dla mężczyzn wchodzących w małżeństwo, co jest dla nich ważne, aby wziąć pod uwagę - unikalne dla nich?
Pan Sorensen: Myśl ę, że najważniejszą cechą jest bycie lojalnym i umiejętność słuchania.
Pani Sorensen: Z mojego punktu widzenia uważam, że mężczyźni powinni rozważyć trzy podstawowe punkty, którymi są miłość, pewność siebie i cierpliwość, ponieważ jeśli uda im się nad nimi pracować, to będą pewni sukcesu w małżeństwie.
Jacobsen: Dla kobiet myślących o małżeństwie, co jest dla nich ważne, aby wziąć pod uwagę - unikalne dla nich?
Pan Sorensen: To, co definiuje wszystko, ponieważ jest ponad wszystkim, to bezwarunkowość, a w konsekwencji zdolność do oddania się w duszy i ciele, bez utraty delikatności i kobiecości.
Zawsze myślałem, pod względem płci i anatomicznie, że mężczyzna jest dla głowy, podobnie jak kobieta, jest do szyi, co prowadzi do stwierdzenia, że szyja jest tą, która pozwala, głowie się poruszać.
Pani Sorensen: Powiedziałbym, że umiejętność utrzymania szalom beit, kochania i rozumienia potrzeb drugiego, bez utraty szacunku dla jego osoby i zawsze odczuwania podziwu dla osoby, która jest obok ciebie.
Jacobsen: Co ważne jest dla mężczyzn i kobiet, aby wziąć pod uwagę przy rozważaniu małżeństwa?
Pan Sorensen i pani Sorensen: Uważamy, że całe bogactwo małżeństwa opiera się na różnicach, a w uzupełnieniu wynikającym z nich, dlatego chociaż jesteśmy sobie równi, nie jesteśmy w sensie absolutnym równi, ale tylko jako ludzie, obdarzeni tymi samymi prawami.
W konsekwencji, aby powyższe faktycznie nastąpiło, niezbędna jest umiejętność myślenia o drugim, zamiast myśleć wyłącznie o sobie, co jest równoznaczne z powiedzeniem, że kiedy myślisz o sobie, myśl ta powinna przejść przede wszystkim przez to, co drugi ma na myśli, a dopiero potem w kierunku decyzji o czymś.
W tym sensie możemy stwierdzić, że tak jak równość jest symetrią, która prowadzi do konkurencyjności, podobnie różnice są komplementarnością, która prowadzi do wyjątkowości.
Innymi słowy, niezdrowy indywidualizm niesie ze sobą ekstremalny machizm i feminizm, i oba, jak to dzieje się w przypadku symbiotycznej miłości i nienawiści, są wreszcie dwiema stronami tej samej maski. W praktyce małżeństwo dzieje się w chuppadzie, ponieważ mężczyzna kładzie dach i oboje budują dom.
Jacobsen: Dziękuję za okazję i poświęcony czas, panie i pani Sorensen.
Pan Sorensen: Moja przyjemność i mam nadzieję, że dowody prowadzą do idealizmu, ale nie do platonicznej miłości.
Pani Sorensen: Dziękuję, że dałeś mi możliwość, mówienia o człowieku stojącym za dż inem.
Sposób, w jaki równoważą indywidualne potrzeby z partnerstwem, jest godny podziwu.
Ich perspektywa na role małżeńskie wydaje się zarówno tradycyjna, jak i postępowa.
Sposób, w jaki opisują wspólne budowanie życia, jest zarówno praktyczny, jak i poetycki.
Ich przemyślenia na temat utrzymania pokoju w małżeństwie są całkiem mądre.
Podoba mi się, jak podkreślają znaczenie unikalnego wkładu obojga partnerów.
Ich perspektywa na partnerstwo w przeciwieństwie do indywidualizmu ma wiele sensu.
Równowaga aspektów praktycznych i duchowych w ich poglądach na małżeństwo jest imponująca.
Historia ich spotkania pokazuje, jak los czasami ma idealne wyczucie czasu.
Sposób, w jaki opisują swoje połączenie, wydaje się autentyczny i głęboki.
Ich przemyślenia na temat przygotowania do małżeństwa są zarówno praktyczne, jak i głębokie.
Podoba mi się ich nacisk na zachowanie indywidualnej tożsamości w małżeństwie.
Statystyki dotyczące stabilności finansowej w małżeństwie są zaskakujące.
Ich spojrzenie na małżeństwo jako wspólne budowanie jest piękne i praktyczne.
Historia ich spotkania pokazuje, jak nieoczekiwane mogą być najlepsze chwile w życiu.
Pomysł komplementarnych ról w przeciwieństwie do rywalizacji jest prowokujący do myślenia.
Podoba mi się ich wyważone podejście do tradycyjnych i nowoczesnych wartości.
Sposób, w jaki opisują swoje pierwsze spotkanie, wydaje się niemal magiczny.
Ich przemyślenia na temat skrajnego indywidualizmu kontra partnerstwa są dość wnikliwe.
Fascynujące, jak postrzegają różnice jako wzbogacające, a nie problematyczne.
Porównanie małżeństwa do różnych części ciała współpracujących ze sobą jest całkiem sprytne.
Ich poglądy na małżeństwo wydają się zarówno praktyczne, jak i głęboko duchowe.
To interesujący punkt widzenia na temat lojalności jako kluczowej cechy mężczyzn w małżeństwie.
Ślub na plaży pod gwiazdami brzmi idealnie romantycznie, a jednocześnie znacząco.
Historia ich spotkania wydaje się niemal zbyt idealna. Czasami najlepsze rzeczy nie są planowane.
Podoba mi się, jak podkreślają znaczenie zachowania indywidualności przy jednoczesnym budowaniu jedności.
Interesujące, jak postrzegają małżeństwo jako budowanie czegoś razem, jak pod chupą.
Ich przemyślenia na temat przygotowania do małżeństwa są praktyczne, a jednocześnie głęboko znaczące.
Sposób, w jaki opisują swoje połączenie, wydaje się autentyczny, a nie tylko romantyczny banał.
Ten cytat Menckena wydaje się dość cyniczny. Nie wszystkie małżeństwa takie są!
Ich perspektywa na małżeństwo wydaje się jednocześnie tradycyjna i nowoczesna.
Nacisk na różnice jako mocne strony, a nie słabości, jest tak ważny w dzisiejszym świecie.
Doceniam ich wyważone spojrzenie na role płciowe, bez popadania w stereotypy.
Te statystyki dotyczące małżeństw są dość odkrywcze, jeśli chodzi o priorytety naszego społeczeństwa.
Kwestia myślenia o partnerze przed sobą jest kluczowa. To prawdziwa mądrość małżeńska.
Ich historia spotkania wydaje się niemal przeznaczona, zwłaszcza z tym powiązaniem z kipą. Czasami życie pisze najlepsze historie.
Metafora głowy i szyi współpracujących ze sobą jest całkiem sprytna. Oba niezbędne, oba z różnymi rolami.
Uważam za interesujące, że kładą nacisk na komplementarność, a nie na rywalizację w małżeństwie.
Ślub na plaży brzmi uroczo. Czasami najbardziej intymne ceremonie są najbardziej znaczące.
Ich poglądy na temat skrajnego indywidualizmu powodującego problemy w małżeństwie mają dla mnie dużo sensu.
Statystyki dotyczące motywacji do małżeństwa są fascynujące. Miłość nadal jest na szczycie listy z 88%, co jest pokrzepiające.
Interesujące, jak postrzegają różnice jako wzbogacające, a nie stanowiące wyzwanie. To zdrowa perspektywa.
Sposób, w jaki opisują małżeństwo, przypomina mi, że to nie tylko romans, ale budowanie wspólnego życia.
To połączenie z kipą dziadka wydaje się niemal zbyt idealne, by było przypadkiem. Jakie są szanse?
Naprawdę doceniam, jak omawiają małżeństwo jako partnerstwo równych sobie osób, jednocześnie uznając naturalne różnice.
Ich nacisk na słuchanie jako kluczową cechę mężczyzn w małżeństwie jest trafny. Wszyscy moglibyśmy skorzystać z tego przypomnienia.
Koncepcja równości kontra komplementarności naprawdę skłania mnie do innego myślenia o moim własnym związku.
Rozumiem, co pani Sorensen mówi o odczuwaniu tego w duszy, kiedy spotykasz właściwą osobę.
Ślub na plaży pod gwiazdami brzmi magicznie. Czasami proste ceremonie mogą być najbardziej znaczące.
To prawda, że większość wielkich filozofów umiera samotnie. Zastanawia to nad związkiem między głębokim myśleniem a partnerstwem.
Ich poglądy na role płciowe są intrygujące. Nie chodzi o wyższość, ale o różne mocne strony współpracujące ze sobą.
Sposób, w jaki opisują swoje pierwsze spotkanie, wydaje się niemal mistyczny, zwłaszcza z połączeniem z kipą dziadka.
Doceniam, jak równoważą tradycyjne wartości z nowoczesnymi perspektywami na małżeństwo. To odświeżająco zniuansowane.
Analogia Da Vinci do worka z wężami wydaje się niepotrzebnie negatywna. Małżeństwo nie jest idealne, ale nie jest aż tak straszne!
Fragment o myśleniu o drugiej osobie przed sobą naprawdę trafia w sedno. To jest esencja silnego partnerstwa.
Interesujące, że spotkali się przypadkiem w synagodze. Czasami najlepsze związki zaczynają się, gdy się ich nie szuka.
Porównanie małżeństwa do budowania pod chupą jest piękne oboje partnerzy przyczyniają się do stworzenia czegoś razem.
Ich podejście do szalom bajit i utrzymywania pokoju w domu wydaje się tak istotne, niezależnie od pochodzenia religijnego.
Zastanawiam się, czy te trzy punkty wymienione dla mężczyzn miłość, pewność siebie i cierpliwość są naprawdę specyficzne dla płci? Wydają mi się uniwersalne.
Sposób, w jaki opisują bezwarunkowość w małżeństwie, naprawdę mnie poruszył. Nie chodzi tylko o miłość, ale o całkowitą akceptację.
Statystyki dotyczące tego, dlaczego ludzie się żenią, są fascynujące. Jestem zaskoczony, że stabilność finansowa plasuje się tak nisko, zaledwie na poziomie 28%.
Uwielbiam to, jak pani Sorensen opisuje uczenie się nowych rzeczy od męża każdego dnia. To właśnie utrzymuje małżeństwo świeżym i ekscytującym.
Ten cytat Sokratesa o znalezieniu dobrej żony lub zostaniu filozofem rozśmieszył mnie na głos! Tak dowcipny nawet po tylu latach.
Czy ktoś jeszcze uważa za interesujące, że zdecydowali się nie rozwodzić nad pewnymi rzeczami z powodów kabalistycznych? Wzbudza to moją ciekawość co do głębszego znaczenia.
Komentarz o skrajnym feminizmie i machizmie jako dwóch stronach tej samej maski jest dość prowokujący do myślenia. Nigdy wcześniej nie rozważałem tego w ten sposób.
Ich perspektywa na temat równości kontra komplementarność jest fascynująca. Nie chodzi o to, żeby być takim samym, ale o współpracę jako różne części całości.
Właściwie nie zgadzam się z poglądem Menckena, że kobiety postrzegają mężczyzn jako powierzchownych. To wydaje mi się niesamowicie przestarzałe i cyniczne.
Historia o kipie z imieniem jej dziadka przyprawia mnie o dreszcze. Czasami wszechświat działa w tajemniczy sposób.
To, co przykuło moją uwagę, to fakt, że wzięli ślub pod gwiazdami na plaży. To brzmi tak romantycznie i znacząco.
Statystyki Pew Research otwierają oczy. Tylko 23% uważa prawa prawne za ważne dla małżeństwa? To wydaje się zaskakująco niskie.
Uderza mnie, jak podkreślają różnice jako mocne strony, a nie słabości w małżeństwie. To coś, o czym nie słyszymy wystarczająco często.
To piękny wgląd w to, że mężczyzna jest głową, a kobieta szyją. Chodzi o uzupełniające się role, a nie o rywalizację.
Interesujące, że spotkali się w synagodze, której żadne z nich nie uczęszczało. Czasami najlepsze rzeczy w życiu są całkowicie nieplanowane.
Wywiad naprawdę do mnie przemawia, zwłaszcza gdy pani Sorensen mówi o tym, że wiedziała od pierwszego dnia. Miałam to samo uczucie, kiedy poznałam mojego partnera.
Uważam, że uwaga o małżeństwie jako wkładaniu ręki do worka z wężami jest dość zabawna, chociaż się z nią nie zgadzam. Moje małżeństwo wcale takie nie było!