Już czułem mdłości z powodu choroby samochodowej i wysokości, gdy przyspieszaliśmy wąskimi uliczkami. Zepsuty cement pozwoliłby mi dotknąć chodzących ludzi, a nawet właścicieli sklepów siedzących na zewnątrz, pokazując swoje towary z Cusco, gdybym spróbował.
Fur@@ gonetka, która przewoziła pięciu członków mojej rodziny i nasze walizki, w sumie ponad jedną na osobę, szarpnęła na krawężnik, ponieważ droga ledwo zmieściła już jeden samochód. Kierowca mocno otworzył przesuwne drzwi i zostaliśmy wprowadzeni na ruchliwą ulicę wypełnioną zarówno miejscowymi, jak i turystami posługującymi się każdym językiem.
Nie było ucieczki przed śledzeniem gospodarzy z menu, krzyczącymi na nas, żebyśmy weszli i zobaczyli prawdziwą małą alpakę, którą mieli w środku, lub zawsze mogliśmy jej spróbować.
Oficjalnie dotarliśmy do Ameryki Południowej.
Otworzyły się ogromne ciemnozielone drzwi, pracownicy hotelu witali nas i skierowali się do jasnego kamienia, pod tablicą z napisem Hotel Marqueses.
Znak był wyrównany z dwiema flagami po obu stronach, z których jedna przedstawiała paski czerwieni i bieli, flagę narodową Peru, a inne kolory tęczy, oznaczające Tęczową Górę.
Pod nami leżała mata z napisem „Beinvenido”, a mama poprosiła mnie o zrobienie jej zdjęcia. Przeprowadzono nas przez małą strefę odprawy, krótki korytarz, w którym mój ojciec wręczył menedżerowi nasze paszporty, aby mogła sprawdzić naszą rezerwację.
Moja mama jest przed hotelem Marqueses w Cusco w Peru.
Tył hotelu otworzył się na ogromny dziedziniec, którego wejście z przodu nigdy by nie ujawniło. Na środku ogrzewanego słońcem kamiennego gruntu siedziała fontan na.
Okrągłe stoły i krzesła okrążały fontannę, czekając na nas filiżankami herbaty koki, liśćmi koki zaparzonymi w ciepłej wodzie, aby pomóc w zawrotach głowy na dużej wysokości. Tarasy wyściełały dwie kondygnacje filarów i pokoje gościnne, drewniane ogrodzenie owinięte wokół, jedynym sufitem było niebo. Było osłonięte i ciche, naprzeciwko zatłoczonego miasta, które czekało po drugiej stronie kamiennego mur u.
Za murami były ulice pełne ludzi. Sierpień oznacza zimę w Peru. Chociaż słońce było silne, energiczny wiatr był silniejszy, ubierając wszystkich w skarpetki SmartWool pod ciężkie buty turystyczne.
Czułem, że autentyczność została odebrana przez masową turystykę w centrum miasta, miejscowi przekonując oczywistych outsiderów do zakupu przedmiotów na każdym przystanku. Wydawało się, że to wszystko jest atrakcją, wszystko skierowane na turystykę.
Masowa turystyka przejmuje codzienne życie mieszkańców, ponieważ ich domy i miasta są opanowane przez ludzi robiących zdjęcia tego, co wydaje im się fascynujące, ale wpływa na czyjeś normę.
Zacząłem czuć się winny nadmiernego życia Amerykanów i mnie ogólnie, porównując do ubóstwa, jakie widziałem w Cusco — błagania ludzi, aby nakłonić nas do zakupu w ich sklepie obok ulicy.
Widok ulicy w Cusco, PeruBezpańskie psy cieszące się południowoamerykańskim słońcem
Cusco to lokalizacja Świętej Doliny i Machu Picchu, co czyni je sercem kultury Inków. Wielu turystów było tutaj w tym samym celu co my, aby wędrować Machu Picchu.
Moja rodzina i ja byliśmy jedną z 5000 osób, które codziennie spacerowały szlakami Machu Picchu w swoim najbardziej ruchliwym miesiącu. W rzeczywistości rząd peruwiański zezwala na podwojenie limitu zalecanego przez UNESCO, pozwalając około 1,5 miliona odwiedzających zobaczyć święte miejsce w tym roku, jednocześnie zarabiając sześć milionów dolarów z samych opłat za wstęp.
Punkt orientacyjny sprzed wieków, siedzący na jednym z najwyższych punktów turystycznych na świecie, pobudza gospodarkę Peru, jednocześnie raniąc się atrakcją, którą przynosi. Święta ruina zostaje zrujnowana liczbą odwiedzających niegdyś terytorium Inków. Machu Picchu stworzyło wiele atrakcji turystycznych, zapewniając jednocześnie miliony miejsc pracy Peruwiańczykom i dochody podatkowe z restauracji.
Czy ważniejsze było pozwolić ludziom odkrywać i uczyć się historii, doświadczając widoku prosto z Parku Jurajskiego, czy też należy go pozostawić w spokoju, aby zachować w historii i celu, któremu służył?
Nie wiedziałem, co z tym zrobić, ale już stałem na trawie ziemi, więc postanowiłem zamiast tego sprawić, że będzie to troska innych. Nadal chciałem, aby moi przyjaciele mogli stać tam, gdzie jestem, niszcząc tylko ten obszar ziemi, aby ich oczy mogły uzyskać obraz tego, co zrobił moje.
Czy ważniejsze było pozwolić ludziom odkrywać i uczyć się historii, doświadczając widoku prosto z Parku Jurajskiego, czy też należy go pozostawić w spokoju, aby zachować w historii i celu, któremu służył?
Machu Picchu
Aby dostać się na stromy szczyt lądu, istnieje opcja piesza turystyka lub przejażdżka autobusem, co oczywiście moi rodzice kazali nam zrobić oboje. System autobusowy nie jest najskuteczniejszy w obsłudze liczby osób przybywających, aby zobaczyć ruiny, ponieważ ludzie mogą spędzić dowolną ilość czasu w Machu Picchu, linie autobusów mogą sumować oczekiwanie godzinami.
Myślałem, że jestem dobry z wysokościami, ale bycie kilka centymetrów od kropli śmierci sprawiło, że przemyślałem powszechną fobię. Nawet autobus sprawił, że bałem się o swoje życie. To było poza moją kontrolą i mogłem się tylko modlić, aby kierowca autobusu miał wzrok 20/20 w oczach i trzeźwy oddech na ustach.
Trzymałem się siedzenia przede mną, chwytając poduszkę, aż moje palce były napięte, utknęły w tej pozycji. Ponieważ moja rodzina miała nieparzysty numer, byłem tym, który nie siedział obok nieznajomego.
Pani była matką córki w wieku około 20 lat.
„Moja córka pracuje dla organizacji non-profit tutaj w Peru, uczy przewodników zrównoważonego rozwoju” wyjaśniła nam. „Wielu tubylców pracuje dla dużych korporacji, jeśli chodzi o firmy turystyczne, które są pod rządem Peru. Aby prowadzić bardziej zrównoważony styl życia, przewodnicy mogą nauczyć się pracować dla siebie i zarabiać więcej pieniędzy niż konieczność pracy dla większych instytucji.
Peru Rail: Jedna z wielu atrakcji turystycznych, do których można dostać się z miasta do miasta.
Autobus powoli zawrócił wokół zakrętu góry. Jego długość sprawiała, że wydawało się, że koniec autobusu zwisał z gruntowej ścieżki, gdy zaokrąglał krawędzie. Moje myśli dryfowały w głębię kropli, która leżała przede mną.
Szlak wzdłuż zbocza góry
Sceneria zaczęła dawać mi przytłaczającą falę emocji. Byłem w Peru dla własnej przyjemności, ponieważ bogactwo mojej rodziny pozwoliło nam odkryć historyczne miejsce i inną kulturę.
Peru ma największy dochód z turystyki w branży turystycznej w Ameryce Południowej (Projekt Borgen), zmniejszając ogólne ubóstwo Peru. Nadal istnieją wewnętrzne problemy w systemie ich zysku turystycznego, które przynoszą korzyści rządowi.
Niesamowite ruiny Inków, które sprowadziły moją rodzinę do Peru, wspierały gospodarkę, a jednocześnie niszczyły to, co przynosi bogactwo kraju.
Las w chmurach
Wędrówka składała się z dwóch dni, z których pierwszy był najtrudniejszy, trzy godziny bez przerwy pod górę. Gdybym zatrzymał się na chwilę, straciłbym podstawę, trzęsając się ze świadomości, że najgorszy możliwy wynik śmierci jest oddalony o niecałe dwa kroki.
Kiedy dotarliśmy do najwyższego punktu, stałem tak wysoko na górze, że byłem w tak zwanym The Cloud Forest. Wszędzie wokół mnie była czysta mgła, jakby stała bezpośrednio w samej chmurze, pełny panoramiczny widok wokół mnie na szczyty gór pokryte bujną roślinnością.
Nigdy nie dowiem się, jak rdzenni mieszkańcy Peru naprawdę myślą o turystach przybywających na ich ziemię, ale nadal będę próbował. Jeśli zamierzam wykorzystać ich ziemię dla własnej przyjemności, nauczę się, czy w ogóle jestem tam mile widziany. Mam nadzieję, że ci, którzy mnie wpuścili, dzielili ze mną swoje domy, karmiły moje ciało i duszę jedzeniem i historiami, naprawdę chcieli.
Stanie w Lesie Chmur nie oczyściło mi umysłu, ale sprawiło, że poczułem się równie pochmurno, jak niebo wokół mnie.
Kontrast między obszarami turystycznymi a życiem lokalnym w Cusco jest uderzający. Najbardziej autentyczne doświadczenia znalazłem, gdy oddaliłem się od głównego placu.
Myślę, że regulowana turystyka jest lepsza niż brak turystyki. Kluczem jest znalezienie właściwej równowagi, aby chronić zarówno miejsca, jak i lokalne społeczności.
Czy ktoś jeszcze zauważył dramatyczny wzrost tłumów w Machu Picchu na przestrzeni lat? Byłem w 2010 roku i ponownie w 2022 roku, a różnica była szokująca.
Część o zrównoważonej turystyce i lokalnych przewodnikach pracujących niezależnie naprawdę do mnie przemówiła. Potrzebujemy więcej takiego podejścia na całym świecie.
Interesująca perspektywa na temat poczucia winy jako amerykański turysta. Czułem się tak samo, ale wielu miejscowych, z którymi rozmawiałem, było wdzięcznych za możliwości ekonomiczne, jakie przynosi turystyka.
Te wąskie uliczki w Cusco to coś niesamowitego. Pamiętam, że na początku czułem się przytłoczony przez wszystkich sprzedawców, ale ostatecznie odbyłem z wieloma z nich wspaniałe rozmowy.
Zmagam się z dylematem etycznym związanym z turystyką w takich miejscach. Chcemy doświadczać tych niesamowitych miejsc, ale jakim kosztem dla lokalnych społeczności?