Bogowie Hollywood. Czy są czarne? Albo biały?
Mój przyjaciel jest Grekiem. Jest bardzo dumna ze swojego greckiego dziedzictwa i często lubi mi przypominać, kiedy rozmawiamy o polityce, kulturze, historii i filozofii, gdzie świat zachodni otrzymał swoje wartości. Sama jest historykiem, a jej zamiłowanie do dyskursu politycznego, recytowanie greckich eposów i podziw dla greckich dzieł sztuki czynią ją... cóż, bardzo grecką.
Więc wyobraź sobie jej szok, kiedy oboje postanowiliśmy obejrzeć Troy: Fall of City Davida Farra (2018) na Netflix i zobaczyła Zeusa i Achillesa przedstawianych przez czarnych mężczyzn.

Nie trzeba dodawać, że było dużo wzroku i ciężkich westchnień.
Brytyjsko-nigeryjski aktor Hakeem Kae-Kazim gra Zeusa, Króla Bogów, podczas gdy brytyjsko-ghański aktor David Gyasi gra Achillesa. Podczas gdy obaj aktorzy są znakomici w swoich rolach, gniew mojego przyjaciela był skierowany na prosty fakt: zniekształcenie historii.
Academy of Movie Pictures Arts and Sciences ogłosiła nowe standardy tego, co będzie stanowiło najlepszy film. Standard y te zostały ustano wione, aby pomóc promować różnorodność, integrację i większą reprezentację świata. Choć godne podziwu, wielu wydawało się zapominać, że ilekroć ktoś - lub coś - próbuje zdefiniować „różnorodność” dla innych, definicja ta automatycznie staje się etnocentryczna z natury. Powód jest prosty: nie wszyscy na świecie mają takie samo rozumienie, koncepcję lub wizję tego, co to znaczy być „różnorodnym”.
Wadą, której Akademia nie zdaje sobie sprawy, polega na tym, że sama obecność fizycznych, niebiałych ciał nie eliminuje rasizmu i nie promuje właściwie różnorodności. Różnorodność występuje w różnych formach, obejmujących ideologię, wartości i narracje; posiadanie ciał, które są „kolorowymi osobami” lub „mniejszościami etnicznymi”, jest właśnie tym: zwykłą obecnością. Prawdziwa różnorodność polegałaby na zaprezentowaniu różnych narracji z całego świata, zachowując je w jak największym stopniu w ich najprawdziwszej formie — nie destylowanej i bielonej w imię „różnorodności”. Oznacza to, że filmowcy powinni starać się promować historie, które pokazują ogromne rzesze różnych myśli, ideologii i zwyczajów, zamiast po prostu wybielania/myć inne narracje. W końcu czy nie byłoby bardziej „reprezentatywne” i bardziej „różnorodne” pokazywanie historii z innych kultur niż po prostu przerobienie ich w obraz hollywoodzkich stereotypów? Nie zapominajmy też o współczesnych Grekach: z pewnością ktoś, kto jest Grekiem, musiał się zatrzymać, brwi brwi, a potem powiedzieć sobie: „Poczekaj chwilę. To nie jest w porządku. Zeus nigdy nie był czarny. To nie jest część mojego dziedzictwa!”
Tak więc moja przyjaciółka niekoniecznie dbała o to, że na ekranie byli czarni aktorzy; bardzo popiera różnorodność we wszystkich formach. Najbardziej zależało jej na zniekształceniu określonej historii, bogatej w kulturę, ponieważ taka taktyka jest przeciwieństwem celebrowania różnorodności: w rzeczywistości jest to zniszczenie różnorodności, a w każdym razie zniszczenie Iliady.
Powinniśmy zadać sobie pytanie: czy Hollywood ma etyczny autorytet, aby ogłosić, która grupa zasługuje na większą „reprezentację” niż inne? Czy ma prawo decydować, na podstawie koloru skóry, która narracja kulturowa jest bardziej znacząca? Musimy również pamiętać, że to, co może być „różnorodne” i „właściwe” dla niektórych, nie oznacza, że jest „różnorodne” i „właściwe” dla innych.
W końcu: Brad Pitt wykonał świetną robotę w Troy (2004) jako Achilles. Jako Grek wykonał jednak bardzo słabą robotę.