Wpisując termin „Facetune” w moim pasku wyszukiwania, spotykam się z następującymi sugestiami automatycznego wypełniania:
Czy Facetune jest tego wart?
Czy program Facetune jest bezpieczny?
I oczywiście - czy Facetune jest darmowy?
Zastanawiając się, czy coś przyniesie opłacalną inwestycję, stoimy przed zadaniem przypisania znaczenia. Co to znaczy, że coś jest dla nas warte? Jak utożsamiać wartość z otoczeniem? W świecie, w którym każdy z nas porusza się po życiu online, to próba ustalenia, co wzmacnia nasze doświadczenie, a co nie nabrało zupełnie nowego wymiaru.
Media społecznościowe i rozwój edycji zdjęć
Średnio ludzie spędzają ponad 1300 godzin rocz nie, angażując się w sześć najlepszych platform mediów społecznościowych - co oznacza, że wszyscy poświęcamy znaczną część naszego czasu na wykorzystanie treści dostępnych w tych aplikacjach.
Chociaż na powierzchni może to wydawać się nieszkodliwe, nasz wskaźnik zużycia treści jest niezrównany pod względem nachylenia. Codzienne korzystanie z mediów społecznościowych wzrosło z zaledwie godziny w 2012 roku, kiedy po raz pierwszy pojawiło się wiele uznanych platform, takich jak Instagram i Snapchat, do ponad dwóch godzin dziennie w 2020 roku.
Te liczby - w połączeniu ze społeczeństwem, które nauczyło się doświadczać pierwszego, po drugim - stworzyły kulturę, w której oprogramowanie do edycji zdjęć, takie jak Facetune, może się rozwijać. Ale dlaczego? Jak to się dzieje, że platformy zaprojektowane, aby pozwolić nam dzielić się naszym życiem, stworzyły potrzebę tworzenia doskonałości, a nawet wygenerowały zapotrzebowanie na narzędzia do tego?
Zwróciłem się do Instagrama, aby się dowiedzieć.
W ramach moich badań zapytałem 170 z oszałamiających 1.074 miliarda użytkowników Instagrama o to, jak udostępniają treści w aplikacji.
Zdjęcia pochodzą z: pickor.choose
Moje pierwsze pytanie zadawało użytkowników, czy kiedykolwiek wyretuszowali swoje zdjęcie - na co każda uczestnicząca osoba odpowiedziała tak.
Czy to nie zdumiewające, że pula użytkowników aplikacji, która twierdzi, że „rejestruje i udostępnia chwile świata”, czuje się zmuszona do retuszowania swoich selfie przed kliknięciem w post? Czy to nie oznacza, że coś w sposobie, w jaki angażujemy się w media społecznościowe, z czasem zepsuło się? I jak w przypadku wszystkich zgniłych rzeczy, że w rdzeniu naszego związku z tym jest coś ropiejącego?
Badacz mediów Thomas Knieper przedstawia to, co wielu użytkowników uznało za serce problemu: Poszczególne organizacje medialne opierają swoje przepisy dotyczące treści na tym, co ich zdaniem zostanie dobrze przyjęte przez odbiorców i osobiście „uznają za akceptowalne”.
Ale kiedy platformy mediów społecznościowych czerpią zyski z każdej sekundy Twojego użytkowania - zamierzając, jak opisał pisarz Forbes Kalev Leetaru, każdy moment „nieświadomego życia użytkowników” na sprzedaż „reklamy hiperukierunkowanej” - nasuwa się pytanie, czy Twoje najlepsze interesy w ogóle należą do ich priorytetów.
Aby to wyjaśnić, jeśli Instagram monitoruje, ile czasu spędzasz na przeglądaniu postu, który pojawia się na Twojej stronie „Dla Ciebie” i stwierdzi, że znacząco się w nim zaangażowałeś, miejsce na Twojej stronie „Dla Ciebie” zostanie zaoferowane firmie sprzedającej powiązane towary lub usługi. Tak więc, jeśli spędzisz dłużej niż przeciętne przewijanie na poście pokazującym suplement odchudzania lub aparat do treningu talii, te same produkty będą wyglądać jak fantomy w Twoim kanale w późniejszym terminie.
Jak algorytmy mediów społecznościowych napędzają niepewność
Jeśli zastosujemy tę funkcję algorytmu do wszystkich treści, które oglądamy w mediach społecznościowych, zaczynamy rozumieć, dlaczego czujemy się niegodni publikowania bez edycji:
Nieświadomie uczymy algorytmów mediów społecznościowych, aby przekazywały nam naszą niepewność.
Jeśli wezmę na przykład kogoś z problemami z obrazem ciała, Treść, która pokazuje typ ciała, która wywołuje niepewność osoby, może wywołać większą reakcję niż średnio zarejestrowana, co skutkuje dłuższym czasem spędzonym na angażowaniu się w tego rodzaju treści. Sygnalizowałoby to algorytmowi, że tego rodzaju treści udaje się angażować użytkownika przez dłuższy czas, skłaniając go do zalania swojej strony „Dla Ciebie” większą ilością.
Im więcej treści wywołujących niepewność konsumuje użytkownik, tym dalej wpadają w cykle porównań i wstydu, a tym głębsze jest przekonanie, że tylko jeden typ ciała należy do mediów społecznościowych. I z tego ziarna wiary rodzi się chęć manipulowania własnymi zdjęciami.
Jakie są tego konsekwencje dla naszego myślenia o publikowaniu w Internecie?
Na pytanie, czego obawiają się publikowania niedoskonałych zdjęć, jeden z użytkowników Instagrama odpowiedział:
„Brak wystarczającej liczby polubień, ludzie myślą, że nie jestem piękna, odrzucenie”.
Ta triada doskonale opisuje to, co dzieje się, gdy połączysz technologię nastawioną na zysk, egocentryczną etykę oraz potrzebę akceptacji i oceny przez człowieka.
Ale media społecznościowe nie zaczęły się w ten sposób.
Ludzie często wspominają, jak Instagram zaczął się jako miejsce, w którym ludzie mogli udostępniać zdjęcia z lunchu z rozkwitem filtra sepii. Snapchat wszedł na scenę ze względu na swoje kochające zabawę filtry. Teraz obie aplikacje są często narażone na promowanie nierealistycznych standardów piękna i zezwolenie na manipulowaną treść.
Umieszczając Snapchata w centrum uwagi, jego filtry coraz częściej projektują to, co nieosiągalne. Filtry wygładzające skórę usuwają teksturę z naszych twarzy, podczas gdy inne zmieniają nasze rysy, aby odzwierciedlić ideał eurocentrycznego pięk na.
Wystarczy skierować soczewkę w naszym kierunku, aby przekształcić nasze twarze z czegoś wyraźnie rozpoznawalnego w wielkooką, cienką i pińską replikę tysięcy przefiltrowanych selfie rojących nasze kanały. Im więcej osób jest wciągniętych do korzystania z nich, tym bardziej wyobcowane filtry stają się dostępne do użytku — ponad 100 000 filtrów zostało przesłanych do obiegu Snapchata od czasu uruchomienia aplikacji.
Ponieważ zakres filtrów Snapchata został przeglądany około 2,5 miliarda razy przez ich użytkowników, pojawia się pytanie o implikacje istniejące dla osób celujących w kamerę.
Na pytanie, czy czują się atrakcyjni, gdy brakuje im nieskazitelnych idealnych filtrów, takich jak te, jeden z użytkowników Instagrama odpowiedział:
„Chyba, ale nigdy nie czuję się idealnie”.
Chociaż ludzką naturą jest dążenie do doskonałości, istnienie w świecie, w którym stale konsumujemy wyselekcjonowane media, zaostrzyło ten instynkt do toksycznych poziomów. Teraz, jeśli sami nie produkujemy ani nie naśladujemy doskonałości, czujemy się niespełniający norm i gor si.
Czy jest ktoś na tyle odważny, by wyjść z tego cyklu?
Świadoma interwencja
Wśród społeczności świadomej konsumpcji są ludzie, którzy demontują tę iluzję doskonałości i dzielą się swoimi twarzami i ciałami w swojej nieedytowanej chwale:
Postacie takie jak blogerka Sarah Nicole Landry i dziennikarka Danae Mercer utorowały nam wszystkim drogę do rozpoczęcia akceptacji siebie tak, jak przychodzimy.
Landry, matka czwórki dzieci i osoba, która przeżyła problemy z wizerunkiem ciała zmieniającymi życie, podzieliła się swoim ciałem sprzed ciąży i poporodowym, starając się przełamać piętno otaczające kobiecy wygląd. Niesamowite strzały Landry'ego to proste przypomnienie, że musimy przestać postrzegać nasze ciała jako coś, co wymaga naszej kontroli, kuracji lub dyscypliny.
Zobacz ten post na Instagramie
Post udostępniony przez Sarah Nicole Landry (@thebirdspapaya)
Przeglądając kanał Landry'ego, podpisy takie jak te podkreślają z bliska te same cechy, które nauczyliśmy się uważać za haniebne:
„Kiedyś robiłem sobie zdjęcia tylko jako przed lub jako po. Więc teraz czuję się robić zdjęcia, aby pokazać mi życie - po następnym”.
Mercer, również, jest zdeterminowany, aby ujawnić rzeczywistość stojącą za zdjęciami „po”, które konsumujemy w Internecie.
W jednym ze swoich ostatnich postów, Mercer dzieli się filmem przedstawiającym siebie w bikini nakręconym na dwa różne sposoby. W pierwszym klipie Mercer stoi w zrelaksowanej pozie - podczas gdy drugi pokazuje ją z „odsuniętymi do tyłu biodrami”, „ciasnym rdzeniem” i „obróconymi kolanami”, aby wydłu żyć ramę.
Oprócz tych technik pozowania, Mercer ujawnia influencerską sztuczkę polegającą na użyciu szerokiego obiektywu aparatu, aby osiągnąć efekt „kurczenia wszystkiego w środek kadru” - uzyskując mniejszą sylwetkę poprzez samą manipulację aparatem.
Zobacz ten post na Instagramie
Post udostępniony przez Danae | Angles + Self Love (@danaemercer)
Te kobiety są członkami społeczności, która stara się ujawnić realia ludzkich ciał i twarzy, gdy nie są produkowane do konsumpcji. Te kobiety pracują nad ponownym skoncentrowaniem naszego rozumienia wartości w nas samych - a nie oprogramowania do edycji zdjęć, które podtrzymuje zewnętrzną iluzję kosztem naszego wewnętrznego spokoju.
Czego możemy się nauczyć z ich przykładu?
Wiadomość od samej Mercer wskazuje nam właściwy kierunek na wynos:
„Twoje PRAWDZIWE, SUROWE ja, ze wszystkimi swoimi chwiotami, całym cellulitem, wszystkimi twoimi miękkimi niepewnością i potężnymi mocnymi stronami, zasługują na to, aby pokazać się tak samo”.
Wniosek
Lekcja, jaką możemy wynieść z tego badania mediów społecznościowych i manipulacji zdjęciami, jest taka, że chociaż Facetune nie jest warte twojej inwestycji, stawianie miłości własnej, która nie zanika po zniknięciu filtra.
Zamiast więc debatować, czy chcesz płacić 9,99 USD miesięcznie za subskrypcję wszechstronnego dostępu do narzędzi do edycji Facetune, dlaczego nie klikasz na influencera, który pokazuje, dlaczego naturalny powinien być normą?
Rzućmy światło na nasze prawdziwe ja i odejdźmy od wyczynów w mediach społecznościowych.
Ten cytat z Forbesa o tym, że nieświadome życie użytkowników jest wykorzystywane do targetowanych reklam, jest przerażający. Wszyscy jesteśmy tylko produktami dla tych firm.
To naprawdę dało mi do myślenia na temat moich własnych nawyków w mediach społecznościowych i ile czasu marnuję, próbując wyglądać idealnie na zdjęciach.
Konsekwencje dla zdrowia psychicznego wynikające z tej ciągłej presji, by wyglądać idealnie w internecie, są poważne. Potrzebujemy więcej dyskusji na ten temat.
Uwielbiam to, co robi Sarah Nicole Landry, ale potrzeba prawdziwej odwagi, aby publikować nieedytowane zdjęcia, gdy wszyscy inni są tak perfekcyjnie wykreowani.
Przyjaciółka pokazała mi kiedyś swoje zdjęcia przed i po Facetune. Byłem/am zszokowany/a, jak bardzo się różniła, a jednak wszyscy akceptują to teraz jako normę.
W końcu ktoś zwraca uwagę na to, jak te wszystkie filtry upiększające są zgodne z eurocentrycznymi standardami. To problematyczne na tak wielu poziomach.
Ten cytat o strachu przed niedostateczną liczbą polubień naprawdę do mnie trafił. To smutne, jak bardzo szukamy akceptacji od nieznajomych w internecie.
Te statystyki dotyczące wzrostu korzystania z mediów społecznościowych z 1 godziny do 2 godzin dziennie od 2012 roku są szalone. Ciekawe, jak będą wyglądać liczby za kolejną dekadę.
Fragment o tym, że Instagram zaczynał jako miejsce do dzielenia się zdjęciami lunchu, rozbawił mnie. Pamiętacie te okropne filtry sepia, których wszyscy używaliśmy?
Interesujące, że każda ankietowana osoba przyznała się do retuszowania swoich zdjęć. Sprawia to, że czuję się mniej samotny/a, ale także smutny/a z powodu obecnego stanu rzeczy.
Doceniam, że ten artykuł wyjaśnia, jak działają algorytmy. Nigdy nie myślałem/am o tym, jak moje własne kompleksy mogą wpływać na to, jakie treści widzę.
Statystyka dotycząca spędzania przez ludzi 1300 godzin rocznie w mediach społecznościowych naprawdę dała mi do myślenia. Zdecydowanie jestem częścią tej liczby i czuję się z tym nieswojo.
Spędziłem/am godzinę przeglądając profil Sary Nicole Landry i wow, jej szczerość jest tak odświeżająca. Potrzebujemy więcej influencerów, którzy są tak autentyczni.
Zauważyłem/am dramatyczną zmianę w sposobie, w jaki ludzie prezentują się w internecie. To przerażające, jak bardzo znormalizowana stała się edycja zdjęć, podczas gdy media społecznościowe miały służyć autentycznym kontaktom.